wtorek, 27 czerwca 2017

...


Brak motywacji zastąpił mi brak czasu na odpoczynek. Od pewnego czasu wskoczyłam na wyższe obroty, nie do końca na własne życzenie, ale przynajmniej oderwałam się trochę od monotonii.
Częściej bywałam w pracy, a tam jak zwykle miałam bardzo dużo do zrobienia.

Aktualnie jestem tak bardzo zmęczona, że najchętniej przespałabym trzy dni. Ale nie mogę! Do piątku jestem codziennie w pracy, a w weekend już wesele mojej koleżanki z pracy.
Dzisiaj uświadomiłam sobie, że najbliższy całkowicie wolny dzień od wszystkiego będzie mieć dopiero DWUNASTEGO lipca. Trzymajcie za mnie kciuki abym dożyła do tego czasu, bo jeszcze pod drodze czeka mnie wyjazd do Poznania.

A wczoraj spotkałam przez przypadek pana z postów poniżej. Wyraźnie dałam mu do zrozumienia, że niekoniecznie podoba mi się jego zachowanie. W każdym razie na nic się nie nastawiam, jak się odezwie to się odezwie, a jak nie to przecież nic mnie to nie obchodzi! :)
Udostępnij ten wpis

czwartek, 15 czerwca 2017

Nawet tęcza potrzebuje deszczu


Połowa czerwca już za nami, a ja jutro zaczynam maraton w pracy. Nie uśmiecha mi się to zupełnie, ale niestety czasem tak bywa.
Nastroje w pracy trochę się poprawiły, dużo odbytych rozmów pozwoliło nam spojrzeć na nasze wspólne problemy z innej perspektywy. I może nie doszliśmy do 100% porozumienia to przynajmniej staramy się rozwiązywać konflikty na bieżąco i współpracować ze sobą dalej.

Zgubiłam motywację do robienia czegokolwiek. Nie mam ochoty poczytać książki, filmy wyłączam w połowie, nie pamiętam kiedy wypiłam herbatę i w spokoju porozmawiałam z mamą, puzzle rozrzucone na podłodze w pokoju wołają już o pomstę do nieba i nie mogę zdecydować czy układać je dalej czy schować do pudełka, rzeczy piętrzą się na stoliku, a ja nie mam ochoty aby znaleźć dla nich miejsce w szafce. Nie wspomnę już o planowanym odświeżeniu ścian czy zamówieniu nowego łóżka - aktualnie wszystkie te plany przeniosłam na sierpień, bo przecież wtedy będę miała urlop i zrobię więcej. Mhm, już to widzę.
Udostępnij ten wpis

wtorek, 6 czerwca 2017

Hello June - be good, please!


Czasem się zastanawiam ile jeszcze procent pecha z całego mojego życia został mi do wykorzystania. Przy takiej częstotliwości występowania jego w mojej egzystencji obstawiam, że niedługo limit się wyczerpie i będę żyć długo i szczęśliwie. Taa, jasne.
Po raz kolejny przeliczyłam się jeśli chodzi o relacje damsko-męskie. Cóż, jak to się mówi, nie ten to następny. Szkoda, bo naprawdę go lubiłam i miałam cichą nadzieję, że uda się nam do siebie dotrzeć w ten fajny, kumpelski sposób, a późnej sprawy potoczą się na dobre tory. W każdym razie nic z tego nie wyszło, delikwent chyba nie bardzo był skory do rozmów, a mnie męczyło już wieczne pisanie i proszenie się o spotkanie.

W pracy też nie najlepiej. Póki co brak mi motywacji na podejmowanie jakichkolwiek decyzji. Także trwam sobie w takim nie wiadomo czym i czekam, aż coś się zmieni.

Idę zagryźć to czekoladą, bo to przecież lekarstwo na wszystko!
Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.