piątek, 24 marca 2017

W końcu zaczyna się układać!


Chyba z okazji wiosny w moim życiu nareszcie zaczęło się powoli układać. 
Praca mnie już nie denerwuje, a wręcz przeciwnie. Całkiem miło mi się spędza tam ostatnio czas. Zdobywam nowe doświadczenie i obejmuje nowe role. Jest naprawdę dobrze. Kwiecień będzie bardzo zwariowany, bo czeka mnie kilkudniowe szkolenie we Francji. Nie mogę się już doczekać i tak naprawdę to jeszcze po cichu nie dowierzam, że udało mi się to osiągnąć. Cieszę się jak małe dziecko!

Partner na wesele zaklepany. Tak, dokładnie ten z postu niżej. Stwierdziłam, że przecież chodzi o to, że to ja mam się dobrze bawić i pójść z kimś, kto mi te dobrą zabawę zapewni. Od czasu mojego zaproszenia zdecydowanie polepszył nam się kontakt, bardzo dużo rozmawiamy, a i nawet miałam 
bardzo duże wsparcie w nim, wtedy kiedy tego wsparcia potrzebowałam. 

Sukienka, o której pisałam niżej, również kupiona. I o dziwo nie muszę jeść tynku, a wciąż na moim talerzu pojawia się mięsko. Także chyba coraz lepiej panuję nad swoim budżetem. Albo po prostu panikowałam odnośnie stanu mojego konta. Jak zawsze zresztą.

I w końcu, ale to w końcu zaczyna robić się ciepło! Dzisiaj rano jadąc do pracy radośnie wystawiałam buźkę do słońca, a i nawet wracając po 17 załapałam się na ostatnie promienie słońca. 
Także - chwilo trwaj, lubię jak jest dobrze!
Udostępnij ten wpis

piątek, 10 marca 2017

Gdzie podziali się wszyscy faceci?!


Zaproszenie na ślub i wesele do mojej koleżanki z pracy dostałam dość nieoczekiwanie. No może nie do końca, od jakiegoś czasu zbliżyłyśmy się bardziej do siebie więc gdzieś tam podświadomie czułam, że niedługo otrzymam kopertę z moim imieniem i nazwiskiem. No i z dopiskiem, że zapraszają z osobą towarzyszącą.
Od tamtego czasu zastanawiam się z kim mogłabym się na te wesele wybrać. Szybko zrobiłam research w głowie wszystkich moich kolegów i znajomych. Oczywiście wszyscy najfajniejsi są zajęci, więc nawet nie próbuję pytać. A inni, z którymi próbuję utrzymywać jako taki kontakt akurat są na etapie olewania mnie, więc też odpadają.

Koleżanka z pracy, która również wybiera się na to wesele usilnie próbuje znaleźć mi kogoś do towarzystwa. Staje się to nawet całkiem zabawne, na jednej randce nawet byłam, ale koniec końców nic z tego nie wyszło.

Z wyborem sukienki poszło mi o wiele sprawniej niż z wyborem partnera. Odwiedziłam trzy sklepy, przymierzyłam kilka i już wiedziałam, która będzie moja. Dumnie wisi sobie na wieszaku i czeka na koniec kwietnia. Z kolei w sukience na poprawiny zakochałam się od pierwszego przymierzenia, ale póki co została w sklepie. Cena może nie jest jakaś bardzo duża, ale patrząc, że kupiłam już jedną sukienkę, potrzebuję butów i miliona innych pierdół to wolę się trochę wstrzymać. Ale skubana chodzi mi ciągle po głowie i chyba koniec końców się na nią zdecyduję, a najwyżej do następnej wypłaty będę jeść tynk zamiast posiłków!

A wracając do facetów - jest jakaś granica wieku jakiej powinnam przestrzegać?! Bo właśnie sobie uświadomiłam, że mam naprawdę mega kolegę w pracy, który bardzo dobrze tańczy (przetestowane), jest wyższy (to w sumie nie problem - chyba każdy jest ode mnie wyższy) i bardzo fajnie nam się rozmawia. Jedyny minus - trzy lata różnicy i to ja jestem ta starsza...

Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.