czwartek, 30 czerwca 2016

Free time

Mam mnóstwo wolnego czasu spowodowanego tym, że rozstając się z facetem rozstałam się również z planami. Miałam spędzić cztery dni na open'erze, spędzam cztery dni w domu.
Ale to dobrze, powoli zamieniam się w kurę domową, sprzątam, gotuję, robię zakupy. Rodzina zadowolona. Co więcej pierwszy raz w tym roku pojechałam na plażę, ale słońce robiło sobie ze mnie jaja i co chwila chowało się za chmury. Jutro jeszcze pojadę na uczelnie i postaram się wypełnić obiegówkę, w końcu aby zapisać się na magisterkę potrzebuję swojego dyplomu.

Zapomniałam już jak to jest być samej i jak wypełnić nadmiar wolnego czasu. Dobrze, że są już wakacje, że moje dziewczyny zjechały już ze studiów do domów i że jak rzucę tylko hasło to znajdzie się ktoś chętny na piwo. Przyjaciół docenia się wtedy kiedy się ich potrzebuje, serio!
Udostępnij ten wpis

niedziela, 26 czerwca 2016

I have a few friends

Mam kilku przyjaciół, a w sumie to kilka przyjaciółek i kilka dobrych znajomych, które wiedzą, że na smutek najlepsze jest wino. Bardzo dużo, dobrego białego schłodzonego (ah te upały!) wina. I wspólnie spędzony wieczór razem z nocą, taki typowy - babski. Było malowanie paznokci (pierwszy raz sama kładłam hybrydę!), było śpiewanie disneyowskich hitów, omawianie każdego związku każdej z nas, a rano wspólne przeżywanie ogromnego kaca. Było cudownie. Mi jest cudownie.
Udostępnij ten wpis

czwartek, 23 czerwca 2016

Love is end

Rozstałam się z facetem, z którym kiedyś myślałam, że spędzę resztę swojego życia. Myliłam się. I powiem Wam, że wcale nie jest mi z tym źle. Czuję się tak lekko i w końcu mam wrażenie, że zacznie się układać.
Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 20 czerwca 2016

I'm back

Czasami nastaje taki moment w życiu, że postanawiasz wrócić tam, gdzie nie było Ciebie wieki. U mnie właśnie teraz to następuje. Mam ochotę wrócić i pisać, dzielić się swoimi przeżyciami, planami, marzeniami.

Niepewnym krokiem weszłam w jakiś nowy etap w swoim życiu. Z powodzeniem obroniłam swoją pracę licencjacką (pisaną w bólach, mękach i rozpaczy), rozglądam się za magisterką i usilnie twierdzę, że boje się zmian.

Moje życie miłosne z dnia na dzień sypie się coraz bardziej. On - świata poza mną nie widzi, ale nie jest to żadnym powodem do choćby minimalnego wkładu i zaangażowania w nasz związek, ja - zaczynam powoli widzieć świat poza nim, zastanawiam się czy nie lepiej byłoby mi samej i zupełnie nie wiem co mam zrobić.
Nie pamiętam już dnia kiedy się nie pokłóciliśmy, nie krzyczeliśmy na siebie, na zmianę siebie denerwowaliśmy. Nie mam już sił na ciągłe rozmowy na ten temat, na ciągłe obietnice poprawy. A z drugiej strony na samą myśl o rozstaniu jest mi smutno, bo zdaję sobie sprawę jak bardzo jestem przywiązana do wszystkiego wokół nas - do jego najmłodszego rodzeństwa, do obiadów z jego rodzicami, do grania w planszówki z moimi, do wyjazdów do rodziny. Czasem się zastanawiam, czy nie będę bardziej tęsknić za tym wszystkim niż sam nim samym.

Czas się ogarnąć, serio!

Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.