września 17, 2017

Ostatnie tchnienie lata

Ostatnie tchnienie lata

To był wspaniały weekend. 2 dni w towarzystwie moich dziewczyn (niestety, nie kompletnie bo tylko 5/7), już ósmy rok z rzędu. Dwa dni wypełnione wspólnymi rozmowami na które brakuje czasu w ciągu roku, dwa dni grania w gry planszowe (jak zwykle pierwsza zbankrutowałam w monopoly), dwa dni wspólnego gotowania (no prawie, głównie to ja rządziłam w tym miejscu), dwa dni po prostu bycia ze sobą.

W tym roku pojechałyśmy w inne miejsce niż zwykle. Zawsze odwiedzamy serce Kaszub, tym razem wylądowałyśmy nad morzem. Na szczęście pogoda udała nam się na tyle, że mogłyśmy nawet skoczyć na rowerach do miejscowości obok i odwiedzić miejsce, gdzie byłyśmy na wycieczce klasowej 9 lat temu! Zrobiłyśmy sobie nawet pamiątkowe zdjęcie pod domkami gdzie w nocy chowałyśmy się przed wychowawcami. Wróciły te fajne wspomnienia. 
Najlepsze jest to, że możemy nawet leżeć i nic nie mówić, a i tak uważamy to za świetnie spędzony czas. Bo wspólnie. 
Mam wrażenie, że doceniamy ten nasz coroczny wyjazd właśnie dlatego, że w ciągu roku brakuje nam czasu na wszystko. Bo z czym równają się rozmowy na fejsie czy pisanie smsów, kiedy możemy posiedzieć w swoim towarzystwie i po prostu być. Być ze sobą i ładować się tą dobrą energią. Energią, która musi wystarczyć nam na kolejny rok, bo następny wyjazd dopiero w lato 2018. 

Dodatkowo udało mi się rozchorować, więc od piątku smarkam i kaszle (oczywiście nie przeszkodziło mi to w dobrej zabawie), mam wrażenie, że połknęłam całą aptekę, ale teraz na szczęście jest już lepiej. Jutro mam jeszcze wolne od pracy, więc trochę sobie odpocznę i zregeneruję się już do końca - mam nadzieję. 

W powietrzu czuć już tę prawdziwą jesień. Kocham ten zapach chłodnego powietrza, serio!

września 10, 2017

Przyszedł czas sprawdzić swoją siłę i charakter

Przyszedł czas sprawdzić swoją siłę i charakter

Kojarzycie te modne ostatnimi czasy biegi, gdzie ludzie czołgają się w błocie, wspinają na trzy metrowe ściany, wbiegają do lodowatej wody i jeszcze dobrze się przy tym bawią?
Dzisiaj miałam okazję już po raz drugi wystartować w tego typu imprezie. Już w czerwcu skrzyknęliśmy się ekipą w pracy i ustaliliśmy, że atakujemy Runmageddon Rekrut.

6 kilometrów, 30 przeszkód. Brzmi super! Finalnie okazało się, że kilometrów to było dziewięć i pół, a przeszkód o dziewięć więcej niż zakładano na początku. Mimo wszystko i tak bawiliśmy się dobrze, biegliśmy całą drużyną i koniec końców uzyskaliśmy czas dwie godziny piętnaście. Jak na grupę, która biegła praktycznie bez żadnego przygotowania to i tak bardzo dobry wynik!

Teraz próbuję się zregenerować i odzyskać siły. Odkąd wróciłam do domu udało mi się wypłukać ubrania w których biegłam (a piachu i błota przyniosłam tyle, że wystarczyłoby na stworzenie małego bagna), wykąpałam się i zaległam w łóżku, bo aktualnie czuję każdy mięsień w swoim ciele. Ledwo co ruszam rękoma, je musiałam najbardziej wysilić, bo dużo przeszkód opierało się na podciąganiu, wciąganiu i tym podobne.
W następnej edycji pewnie wystartujemy znowu! :)

A wracając do mojej reklamacji łóżka to.. odrzucili mi ją na samym początku, tłumacząc się, że widoczne plamy od spawania to desing. Cóż, może się nie znam na obecnych trendach, ale sprawy tak nie zostawiłam i napisałam stosowne odwołanie. I podobno jest zgoda na wymianę, ale mam czekać na telefon. Także czekam.

Szukam jakiejś dobrej książki do przeczytania! Rozważę każdą propozycję, nie mam wymagań co do długości/ilości tomów/gatunku. Poratujecie mnie? :)

sierpnia 30, 2017

Systematyczność, a co to takiego?!

Systematyczność, a co to takiego?!

Po prawie 2 miesiącach udało mi się z powrotem przenieść z salonu do własnego pokoju. I to za sprawą tylko i wyłącznie odbioru łóżka, które i tak będę musiała reklamować. Niestety okazało się, że na ramie są jakieś przebarwienia od spawania i nie wygląda to za ciekawie. Póki co złożyłam reklamację mailowo i czekam na odpowiedź.
Niestety nie udało mi się pomalować ścian, głównie ze względu na swoje lenistwo i trochę brak czasu. Dwutygodniowy urlop musiałam przełożyć na październik, a w sierpniu miałam zaledwie dwa dłuższe 4dniowe weekendy ze względu na zaplanowany wcześniej wyjazd i wesele.

Po raz kolejny obiecuję sobie, że będę częściej tutaj zaglądać. Może teraz, kiedy siedzę już przy swoim biurku i leżę w swoim łóżku będzie mi łatwiej.

A podczas tej nieobecności tutaj stałam się prawie blondynką! I w sumie to rozważam rozjaśnienie całych włosów w najbliższym czasie. Takie odświeżenie mi się przydało, od razu zaczęłam czuć się lepiej sama ze sobą :)

lipca 31, 2017

I minął mi kolejny rok

I minął mi kolejny rok

Skończyłam wczoraj 24 lata. 
Jak się z tym czuje? Nie najlepiej, nie najgorzej. Z jednej strony minął mi kolejny rok, jestem coraz starsza, a z drugiej czuję, że niewiele jeszcze zrobiłam i mogłabym przeżyć ten rok trochę bardziej ambitnie.
Spędziłam dwa dni w gronie znajomych i przyjaciół opijając ten mój sukces dotrwania do kolejnych urodzin. Wygadałam, wyśmiałam się i spędziłam bardzo miło i sympatycznie ten czas. Znajomi mają mnie chyba za małego alkoholika, bo zapas wina mam teraz na co najmniej dwa miesiące. Ale trafili w gust, więc nie ma co narzekać :D

Z okazji urodzin coraz bardziej zastanawiam się nad zmianą pracy, bo w swojej obecnej bardziej się męczę niż czuje swobodnie, ale obiecałam sobie, że daje sobie jeszcze miesiąc i zobaczę co dalej.

No i tradycyjnie, znowu się zawiodłam myśląc, że chociaż moje urodziny zmobilizują pewną osobę do odezwania się do mnie. Ale jak widać - wciąż jestem naiwna i nie mam zielonego pojęcia dlaczego tak bardzo siedzi mi w głowie.

A z racji urodzin życzę sama sobie więcej odwagi i szybkości podejmowania decyzji. I może stanowczości. I pewnie miliona innych rzeczy, ale dobrze by było jakby chociaż te się spełniły.

Po dwóch dniach świętowania uciekam do pracy, trzymajcie kciuki abym tam nie zwariowała!

lipca 12, 2017

Żyję!

Żyję!
Udało mi się przeżyć maraton w pracy, wesele, wyjazd do Poznania i kolejny maraton w pracy. Dzisiaj w końcu mam upragniony wolny dzień. W gratisie okazało się, że czwartek i piątek również spędzę w domu. Cieszę się jak nigdy!

Z racji wolnego powoli przymierzam się do remontu w pokoju. Łóżka nie mam już od prawie 2 tygodni i póki co, ku rozpaczy rodziców, zainstalowałam się w salonie. Czyli żyję na dwa pokoje - w jednym śpię, a w drugim mam wszystkie swoje rzeczy. Tylko laptop migruje ze mną z miejsca na miejsce. Dzisiaj zmobilizowałam się do wycieczki do sklepu z meblami i wybrałam sobie łóżko. Jutro podjadę załatwić wszystkie formalności odnośnie wzięcia go na raty i w ciągu 4 do 6 tygodni powinno do mnie trafić. W tym czasie mam nadzieję, że uda mi się odmalować ściany i będę mogła uznać remont za skończony.

A z radosnych wieści - udało mi się kupić bilet na Eda Sheerana! Także w sierpniu za rok bawię się w Warszawie!

I ostatni uwaga - GDZIE JEST LATO?!

czerwca 27, 2017

...

...

Brak motywacji zastąpił mi brak czasu na odpoczynek. Od pewnego czasu wskoczyłam na wyższe obroty, nie do końca na własne życzenie, ale przynajmniej oderwałam się trochę od monotonii.
Częściej bywałam w pracy, a tam jak zwykle miałam bardzo dużo do zrobienia.

Aktualnie jestem tak bardzo zmęczona, że najchętniej przespałabym trzy dni. Ale nie mogę! Do piątku jestem codziennie w pracy, a w weekend już wesele mojej koleżanki z pracy.
Dzisiaj uświadomiłam sobie, że najbliższy całkowicie wolny dzień od wszystkiego będzie mieć dopiero DWUNASTEGO lipca. Trzymajcie za mnie kciuki abym dożyła do tego czasu, bo jeszcze pod drodze czeka mnie wyjazd do Poznania.

A wczoraj spotkałam przez przypadek pana z postów poniżej. Wyraźnie dałam mu do zrozumienia, że niekoniecznie podoba mi się jego zachowanie. W każdym razie na nic się nie nastawiam, jak się odezwie to się odezwie, a jak nie to przecież nic mnie to nie obchodzi! :)

czerwca 15, 2017

Nawet tęcza potrzebuje deszczu

Nawet tęcza potrzebuje deszczu

Połowa czerwca już za nami, a ja jutro zaczynam maraton w pracy. Nie uśmiecha mi się to zupełnie, ale niestety czasem tak bywa.
Nastroje w pracy trochę się poprawiły, dużo odbytych rozmów pozwoliło nam spojrzeć na nasze wspólne problemy z innej perspektywy. I może nie doszliśmy do 100% porozumienia to przynajmniej staramy się rozwiązywać konflikty na bieżąco i współpracować ze sobą dalej.

Zgubiłam motywację do robienia czegokolwiek. Nie mam ochoty poczytać książki, filmy wyłączam w połowie, nie pamiętam kiedy wypiłam herbatę i w spokoju porozmawiałam z mamą, puzzle rozrzucone na podłodze w pokoju wołają już o pomstę do nieba i nie mogę zdecydować czy układać je dalej czy schować do pudełka, rzeczy piętrzą się na stoliku, a ja nie mam ochoty aby znaleźć dla nich miejsce w szafce. Nie wspomnę już o planowanym odświeżeniu ścian czy zamówieniu nowego łóżka - aktualnie wszystkie te plany przeniosłam na sierpień, bo przecież wtedy będę miała urlop i zrobię więcej. Mhm, już to widzę.